2020, nie byłeś najgorszy, ale idź już stąd

on

Rok zmierza ku końcowi, ku uciesze wielu, jeśli nie większości z nas. Zdecydowanie 2020 nie należał do łatwych. Upłynął pod znakiem pandemii i licznych obostrzeń, ograniczeń, często także niepokoju i niepewności wobec tego, co nieznane. Jeśli już to brzmi kiepsko, dodajmy do tego jeszcze niekorzystne zmiany w polskim prawie i odebranie decyzyjności kobietom w sprawie tak fundamentalnej, jak własna cielesność.

Skłamałabym jednak, jeśli powiedziałabym że wszystko w roku 2020 było złe. Wręcz przeciwnie, pomimo niektórych przeszkód, wydarzyło się także wiele dobrego. Oczywiście wszystko zależy od naszego punktu widzenia, a skoro nie uważam, bym mogła wypowiadać się za kogokolwiek poza mną, to właśnie o swojej perspektywie Wam opowiem.

Będzie mocno subiektywnie i prywatnie, więc jeśli nie interesują Was moje przeżycia i preferujecie bardziej merytoryczne wpisy, spokojnie omińcie ten i zaczekajcie na kolejny 🙂

Co osiągnęłam w tym roku, a co schrzaniłam dokumentnie? Oto moje osobiste podsumowanie!

The best of 2020

Zacznijmy od pozytywów. Po pierwsze dlatego, że wolę na życie patrzeć od tej lepszej strony, a po drugie, ostatecznie to te wydarzenia miały na mnie większy i bardziej decydujący dla mojego życia wpływ.

Zostałam psychologiem

Tak! Po 5 latach studiów i ciężkiej, sumiennej pracy, zrealizowałam swój jak dotąd największy i najbardziej długodystansowy cel zawodowy. Obroniłam pracę magisterską z psychologii (swoją drogą, przydałoby się odebrać dyplom ;)). Oczywiście, nie jest to koniec mojej drogi – mogę pokusić się o stwierdzenie, że to dopiero rozgrzewka!

Założyłam bloga

Odważyłam się spełnić moje małe marzenie o kontynuowaniu pasji z dzieciństwa i powrocie do pisania. Połączyłam to także z chęcią wspierania innych w budowaniu lepszego, szczęśliwszego życia i tak oto powstało kamilalaurence.com! Rozpoczęłam także pierwsze, póki co dość nieśmiałe działania na Instagramie i Facebooku (jeśli jeszcze nie śledzicie – serdecznie zapraszam!), gdzie gromadzi się coraz mocniej zaangażowana społeczność. Kolejny rok z pewnością będzie pod tym kątem bardzo intensywny!

Pierwsze prace nad blogiem w osiedlowej kawiarni!

Przywitałam drugie dziecko

Oczywiście kocie 😀 Lucyfer pojawił się w naszym domu w kwietniu, skutecznie siejąc zamęt zarówno w mieszkaniu, jak i naszych sercach. Nie było lekko, bo Nala nie była pod wrażeniem tej inicjatywy (update: wciąż nie jest, ale chyba jeszcze nie pakuje walizek), ale ostatecznie nigdy nie było u nas tak wesoło, jak teraz.

Pierwsze dni Lucka w nowym domu, które najchętniej spędzał… na mnie.

Odwiedziłam nowy kraj

Niestety, 2020 był dla mnie stosunkowo ubogi w podróże, ale udało mi się odwiedzić jeden nowy kraj. W lutym poleciałam do Norwegii i zwiedziłam jej stolicę, Oslo. Ubolewam, że nie starczyło czasu, by zobaczyć cokolwiek poza miastem (fiordy!!!), ale już wiem, że gdy czas będzie bardziej sprzyjający, z pewnością pojadę tam raz jeszcze.

Po 7 latach wróciłam nad polskie morze

A skoro już o podróżach mowa, to po kilku latach nieobecności odwiedziłam polskie wybrzeże! Był to konkretnie krótki urlop w Międzyzdrojach, podczas którego głównie leżeliśmy na plaży, jedliśmy, piliśmy i… Jeszcze trochę jedliśmy 😀 Czego chcieć więcej! Tym samym odczarowałam też zagnieżdżony w mojej głowie mit, że nie można spędzić fajnych wakacji nad Bałtykiem.

Morze opowiadało mi żarty

Byłam na pierwszej imprezie Vogule Poland

Dlaczego zaliczam imprezę do jednego z większych wydarzeń w tym roku, skoro nawet nie jestem aż taką fanką imprezowania? Bo była to absolutnie najlepsza impreza, na jakiej kiedykolwiek byłam! Chociaż bardziej przypominała festiwal, niż typowe wyjście do klubu. Niepowtarzalna atmosfera, dzikie tańce od zachodu do świtu, a foteczka z chłopakami na koniec była zwieńczeniem cudownej nocy! Madam, Patryk, proszę wracać z tej Barcelony, chcemy więcej! <3

Poznałam wielu świetnych ludzi

Pomimo niewielu podróży, udało mi się nawiązać kontakt ze świetnymi osobami, a w niektórych przypadkach, spędzić więcej czasu ze starymi znajomymi, z którymi od dłuższego czasu nie miałam takiej możliwości. Relacje z innymi to spora część naszego życia, więc bardzo się cieszę z takiego obrotu spraw. 

… And the worst.

Życie nie składa się wyłącznie z sukcesów i uniesień, dlatego też nie mogło zabraknąć moich życiowych niewypałów. Bez dłuższego wprowadzenia, oto one!

Straciłam pracę. Dwa razy

Za pierwszym razem bezpośrednią przyczyną była redukcja etatu spowodowana pandemicznym kryzysem na rynku. Druga – ot, po prostu niewypał. Niczego jednak nie żałuję – dzięki temu znalazłam się w miejscu, w jakim jestem teraz. Bezrobocie i chwila wolnego czasu pozwoliły mi na założenie bloga, a ostatnio rozpoczęłam pracę w świetnej firmie z poczuciem, że codziennie uczę się czegoś nowego.

Zachorowałam na koronawirusa

Pomimo stosowania się do zasad bezpieczeństwa, zakażenie niesławnym koronawirusem mnie nie ominęło. Miałam sporo szczęścia i z choróbskiem uwinęłam się w nieco ponad tydzień. Niestety, póki co wciąż nie odzyskałam węchu, nad czym akurat trochę ubolewam, bo zapachy grają dużą rolę w moim życiu i mnóstwo wspomnień zachowuję właśnie w formie zapachów. Trudno, pięknie pachnące świeczki poczekają do momentu pełnej rekonwalescencji.

Pożegnałam ukochanego pupila

W lutym tego roku, po niemal 15 latach odeszła Iskierka, suczka, z którą wychowywałam się w rodzinnej miejscowości. Cieszę się, że już nie cierpi, ale było to jedno z bardziej bolesnych doświadczeń w moim życiu.

Zmierzyliśmy się z chorobą Nali

To chyba drugie najtrudniejsze dla mnie wydarzenie. Niewiedza, co dzieje się z naszą kotką i jak reagować, później niepewność, czy przeżyje, a w międzyczasie nieustanne podróże po klinikach weterynaryjnych. Wciąż nie jest w 100% dobrze, ale mamy nadzieję, że najgorsze już za nami. 

Przy każdych odwiedzinach, Nala kategorycznie odmawiała pozostawienia jej w klinice

Nie wykończyliśmy mieszkania

Choć do mety droga już niedaleka, nie udało nam się ukończyć wszystkich prac i wprowadzić do nowego mieszkania. Trzymajcie kciuki, by nastąpiło to w pierwszym kwartale nadchodzącego roku!

Nie nauczyłam się jeździć samochodem

Ok, guilty. W przeciwieństwie do poprzednich rzeczy, w tym przypadku niepowodzenie nie jest w żadnym stopniu dziełem przypadku, a jedynie mojego lenistwa i miliona wymówek, by nie siadać za kierownicę. Prawo jazdy oczywiście mam, i to od 2013 roku, ale gdy mam wybór, zdecydowanie preferuję podróżowanie jako pasażer. Dodatkowo, Wrocław przeraża mnie pod względem zagęszczenia kierowców i skomplikowanej infrastruktury, a także wszechobecnych tramwajów. Tak czy inaczej, postanowiłam się przełamać. Cel przenoszę na 2021!

Co w 2021?

Jakie mam plany i cele na kolejny rok? Jest ich kilka.

Intensywna praca nad blogiem i projektami. Pisanie bloga i tworzenie treści sprawia mi dużą frajdę. Tym bardziej, jeśli mogę przy tym komuś pomóc, kogoś zmotywować lub wesprzeć. Wtedy zdecydowanie warto! W 2021 na pewno pojawi się dużo nowości na blogu i poza nim – bądźcie czujni! 🙂

Więcej dbania o głowę. Ambitne cele i spory nakład pracy sprawia, że często nie wystarcza mi czasu na odpoczynek i czas wyłącznie dla siebie. W tym roku zamierzam to zmienić i planować aktywności (lub właśnie ich brak, gdy tego potrzebuję!) służące mojemu zdrowiu psychicznemu – w taki sam sposób tak, jak planuję zobowiązania wobec innych.

Więcej ruchu. Siedząc w domu zaniedbałam nieco sferę aktywności fizycznej. Przez większość czasu siłownie były zamknięte, więc moją jedyną aktywnością (poza treningami pole dance raz w tygodniu) był jogging z sypialni do salonu, ewentualnie z salonu na balkon. Czuję się znacznie lepiej, gdy dbam o ruch, także wdrożę regularne treningi, chociażby w domu.

Więcej podróży. Ostatni cel nie jest zależny w stu procentach ode mnie, ale jeśli sytuacja z wirusem nieco się uspokoi, a projekt mieszkanie zostanie zakończony sukcesem, planuję odwiedzić kilka nowych krajów. Nic nie daje mi takiego kopa energetycznego, a jednocześnie nie otwiera horyzontów tak bardzo, jak podróżowanie!

Do swojej listy dodam jeszcze kilka mniejszych celów, które nie są na tyle interesujące, by dzielić się nimi z szerszą publiką 😉

Na koniec odrobina prywaty

Wpis ten jest dość osobisty. Dzielę się sporym kawałkiem swojego życia, z jego wzlotami i upadkami. Kosztuje mnie to trochę odwagi, ale robię to świadomie. Nie zamierzam tworzyć profesjonalnego portalu psychologicznego. Naukowego, poprawnego, bezosobowego. Za blogiem stoję ja, prawdziwa osoba z krwi i kości. Człowiek ze swoimi sukcesami i porażkami, radościami i smutkami. Zależy mi na tym, byśmy jako społeczność nie byli sobie obcy i poznali się na tyle, na ile takie medium jak blog na to pozwala. Dlatego chociaż tym razem nie znajdziecie tu nowinek ze świata nauki, ani użytecznych wskazówek, to uważam, że pokazanie swojego ludzkiego, niedoskonałego oblicza może być równie istotne.

Kolejny wpis natomiast będzie już bardziej praktyczny – podpowiem, jak wyznaczać cele w nowym roku i dlaczego nie nazywam ich postanowieniami.

A Wy jak ocenilibyście rok 2020? Jakie sukcesy osiągnęliście i jakie przeszkody napotkaliście?

Tymczasem życzę Wam wszelkiej pomyślności w Nowym Roku i udanego (choć bezpiecznego!) Sylwestra! 🙂

PS skoro wpis jest osobisty, postanowiłam, że i zdjęcie takie będzie – przełamałam się i jako zdjęcie artykułu wrzuciłam własną fotkę. Póki co to dość niekomfortowe, ale może kiedyś się przyzwyczaję.

965FaniLubię
730ObserwującyObserwuj
Kamila Laurencehttps://kamilalaurence.com
Cześć! Jestem Kama, z wykształcenia i zamiłowania psycholog, na co dzień piszę bloga i dogadzam moim kotom. Dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, by pomóc Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z otoczeniem. Pokazuję też, jak prowadzić fajniejsze życie i odnaleźć się w codzienności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Cześć! Jestem Kama, z wykształcenia i zamiłowania psycholog, na co dzień piszę bloga i dogadzam moim kotom. Dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, by pomóc Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z otoczeniem. Pokazuję też, jak prowadzić fajniejsze życie i odnaleźć się w codzienności.

Dołącz do obserwujących!

Przeczytaj także

5 prostych nawyków, za które Twoje ciało Ci podziękuje

0
Choć nie istnieje uniwersalna recepta na ogarnięcie swojego życia, to tych 5 nawyków może Cię do tego znacznie przybliżyć. A żeby nie być gołosłowną, to pokazuję, co mówi o tym nauka.

Te kosmetyki do makijażu MUSISZ znać, czyli moja makijażowa aleja gwiazd

0
Gdybym miała pojechać na bezludną wyspę i do końca życia używać tych samych kosmetyków (pomijając pytanie, po co komu makijaż na bezludnej wyspie!), to bez wahania zdecydowałabym się właśnie na te. Oto moja makijażowa galeria sław!

33 pomysły na udany prezent walentynkowy. Dla niej i dla niego!

0
Prezent walentynkowy dla żony, dziewczyny, męża czy chłopaka spędza Ci sen z powiek? Zapraszam po garść gotowych inspiracji na najlepsze podarunki od serca!

Mit IQ. O co w nim chodzi?

0
Czym (tak naprawdę!) jest owiany nutką tajemnicy iloraz inteligencji, znany wszem i wobec jako IQ, oraz dlaczego to bez znaczenia?