Slow life in a fast world, czyli jak nie przegapić własnego życia

on

Tempo życia wielu z nas bywa zatrważające. Obowiązki się piętrzą, dzień za dniem biegnie szybciej niż Usain Bolt, a Ty pod koniec tygodnia zastanawiasz się, czy jest środa, czy czerwiec. 

Nie zrozumcie mnie źle. Nie potępiam intensywnego trybu życia. Mam też świadomość, że żeby osiągnąć swoje cele, czasem trzeba zacisnąć zęby i po prostu zapieprzać. Sama też tak robię, więc kamieniem nie rzucę. Grunt jednak, by w tej pogoni nie zapomnieć, dokąd w zasadzie biegniemy, bo tę perspektywę zatracić możemy dość szybko. A później wyglądamy jak chomik w kołowrotku. 

Do rzeczy. Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że życie dosłownie przecieka mi przez palce, że w zasadzie nie pamiętam, co robiłam przez cały tydzień, ani kiedy ostatnio widziałam swoich bliskich. I że nie chcę spędzać go w ten sposób.

Slow life – co to za wynalazek?

Wtedy zainteresowałam się ideą tzw. slow life, w dosłownym tłumaczeniu „powolnego życia”. Jej genezy można dopatrywać się w zapoczątkowanym we Włoszech ruchu slow food, promującym tradycyjne metody produkcji żywności i celebrowanie posiłków, w odpowiedzi na rosnącą popularność fast foodów. W ujęciu psychologów Meredith i Storm, slow life oznacza budowanie swojego życia wokół sensu i spełnienia, a także koncentrowanie się na jego jakości, w imię zasady „mniej znaczy więcej”. 

Dla zainteresowanych głębszym poznaniem tego zagadnienia, polecam dwie publikacje, które świetnie je odszyfrowują – zarówno książka dziennikarza Carla Honoré Pochwała powolności. Jak zwolnić tempo i cieszyć się życiem, jak i Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć polskiej blogerki Joanny Glogazy.

Czy to oznacza, że mamy zamienić się w żółwia?

Na czym to tak naprawdę polega? Według Michaela Finkelsteina często „powolne życie” utożsamiane jest z działaniem w zwolnionym tempie. To spory błąd. Chodzi tylko (i aż) o to, by działać szybko i zdecydowanie, jeśli wymaga tego aktualna sytuacja, ale potrafić też znacznie zwolnić i rozluźnić się, gdy okoliczności ulegną zmianie. Kluczem jest umiejętność rozpoznawania wymagań sytuacji i właściwego dopasowywania swoich reakcji. Zerwanie z nawykiem działania na pełnych obrotach, nawet, jeśli nie ma to najmniejszego sensu i jest dla nas szkodliwe.

Nie zachęcam do siedzenia na kanapie przez cały tydzień, ani tym bardziej do nagłego wywracania swojego życia do góry nogami, porzucania ważnych celów, czy zwalniania się z pracy, bo szef nie wspiera pomysłu medytowania pomiędzy jednym raportem, a drugim mailem. Chyba, że akurat tego chcesz. Wtedy nie widzę przeciwskazań. 

Jak żyć?

Potencjalnie najbardziej wartościowy okazać się może balans. Wprowadzenie kilku niewielkich zmian w codziennym życiu, które pozwolą nam cieszyć się nim trochę bardziej. Życie w swoim naturalnym tempie, bycie bardziej obecnym „tu i teraz”.

Oczywiście nie zamierzam dyktować komukolwiek, jak powinien żyć. A tym bardziej, jak powinien żyć, by być szczęśliwszym. Nie ma na to uniwersalnej rady, jedynej słusznej drogi. Jesteśmy różni, a to, co sprawdza się mi, nie musi sprawdzić się Tobie. Postanowiłam jednak podzielić się garścią sprawdzonych i uzasadnionych naukowo sposobów, które być może pomogą Ci nieco „spowolnić” bieg czasu i skupić na tym, co dla Ciebie najważniejsze.

1. Zastanów się, jakie są Twoje wartości

Poświęć sobie chwilę czasu, sam na sam ze sobą. Możesz usiąść przed lustrem, na ławce w parku, lub w kuchni – gdziekolwiek, gdzie masz możliwość skupić się na sobie, bez dystraktorów. Przyjrzyj się sobie, tak jakbyś przyglądał lub przyglądała się nowopoznanej osobie. Zadaj sobie kilka pytań: co lubię? Czego nie cierpię? Czego chcę? Co jest dla mnie najważniejsze – czy jest to rodzina i miłość, czy może sukces zawodowy?
Udzielenie sobie odpowiedzi na takie pytania poszerza naszą prywatną samoświadomość – tę, która dotyczy nas samych, naszych wartości, przekonań i pozwala nam lepiej rozumieć samych siebie. A nasze wartości są później swoistym kompasem dla naszych celów. Wyznaczają kierunek.

2. Ustal, dokąd zmierzasz

Kwestia wyznaczania celów jest zdecydowanie zbyt szeroka, by skompresować ją do raptem kilku linijek i z pewnością jeszcze do niej wrócę w osobnym wpisie. Dziś spójrzmy na nią możliwie najprościej. Weź kartkę i długopis (ewentualnie postaw na elektroniczną wersję notatnika) i postaraj się wypisać swoje cele. Skup się na tych absolutnie najważniejszych, priorytetowych. Pomiń wszystko, co wydaje Ci się mniej istotne, albo do czego nie jesteś przekonany lub przekonana. Pomyśl też o tych celach, które towarzyszyły Ci dotychczas — czy wciąż są aktualne? Tak samo jak człowiek ulega pewnym zmianom w cyklu życia, tak i zmieniają się jego cele. To, że kiedyś bardzo czegoś chcieliśmy, nie znaczy, że wciąż tak jest, dlatego warto przystanąć na chwilę i trochę nad tym podebatować. Gdy uda Ci się stworzyć listę celów, staraj się ograniczać codzienne czynności do takich, które albo przybliżają Cię do ich osiągnięcia, albo sprawiają Ci przyjemność. Resztę bezpardonowo olej.

3. Pozwól sobie na odpoczynek.

Odpoczynek i regeneracja zarówno ciała, jak i umysłu jest niesamowicie ważna. Bez niej funkcjonujemy jak urządzenia z rozładowującą się baterią – wprawdzie może włączymy się na pięć sekund, ale i tak zero z nas pożytku. Jak jednak przemycić ten relaks do rytmu codzienności? Pomóc może wyznaczenie konkretnej godziny, sztywnej pory każdego dnia, o której odkładamy absolutnie wszystko, co związane jest z pracą lub obowiązkami. 

Fajnym pomysłem jest też przemycenie wolnej chwili w trakcie dnia. Poniedziałek od razu stanie się przyjemniejszy, jeśli zjemy śniadanie wspólnie z partnerem (nawet, jeśli oznacza to trochę wcześniejszą pobudkę) lub w trakcie pracy wyjdziemy z przyjaciółką na szybki lunch. 

Zbawienne jest także planowanie raz na jakiś czas dłuższych okresów wypoczynku, by całkowicie odciąć się od codzienności.

4. Dotleniaj mózg.

Lekarze nie mają wątpliwości – nasze mózgi nie funkcjonują prawidłowo, jeśli brakuje nam tlenu. Czujemy się senni, szybko się męczymy i zdecydowanie nie tryskamy dobrym humorem. Jak więc dotlenić mózg? Spacerując na świeżym powietrzu, uprawiając sport, ale także poprzez… dietę! Warto włączyć do codziennego jadłospisu pełnowartościowe, nieprzetworzone produkty oraz te bogate w żelazo, jak na przykład soja, buraki, zielone warzywa, czy śliwki.

5. Spróbuj praktyki mindfulness.

Mindfulness to kolejne zagadnienie, któremu z pewnością poświęcę odrębny wpis. W dużym skrócie, jest to koncepcja wywodząca się z nurtu psychologii pozytywnej, spopularyzowana przez psychologa Martina Seligmana. Jej głównym założeniem jest bycie „tu i teraz”, w stanie maksymalnej uważności na wszystko, co dzieje się w danej chwili. Stan mindfulness odzwierciedlić może proste ćwiczenie: spróbuj wyciszyć galopujące myśli. Rozejrzyj się dookoła i powiedz (w myślach lub na głos), co widzisz. Gdzie jesteś, co się wokół Ciebie dzieje? Do swojego opisu staraj się dodawać coraz więcej szczegółów – być może za oknem ćwierkają ptaki? Albo sąsiadka tłucze schabowe na obiad? Spróbuj zatrzymać się tu i teraz. Pozwól, by czas trochę zwolnił i skup się na tym, co Cię otacza. 

W poszukiwaniu złotego środka

Galopujące życie może łatwo zapędzić nas w tak zwany „kozi róg”, z którego często nie potrafimy się ot tak wyplątać. Jak w wielu przypadkach, tak i tutaj umiar często okazać się może upragnionym złotym środkiem. Jasne, od leżenia i myślenia jeszcze nikt kosmosu nie podbił, ale warto zastanowić się, dokąd zmierzamy, czy jest to zbieżne z naszymi celami i wartościami, czy takie życie, jakim jest teraz czyni nas szczęśliwymi ludźmi. Bo nie warto odkładać szczęścia w czasie. 

Bibliografia

  • Beth, M. & Storm, E. (2009). Slow living – learning to savor and fully engage with life.
  • Finkelstein, M. (2015). Slow living is healthy living. http://www.huffingtonpost.com/michael-finkelstein-md/slow-living-is-healthy-li_b_6209242.html – stan na dzień 19.09.2020.
  • Glogaza, J. (2016). Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć. Kraków: Znak Literanova.
  • Honore, C. (2012). Pochwała powolności. Jak zwolnić tempo i cieszyć się życiem. Warszawa: Wydawnictwo Drzewo Babel.
  • Seligman, M. (2011). Pełnia życia. Kraków: Media Rodzina.
1,337FaniLubię
730ObserwującyObserwuj
Kamila Laurencehttps://kamilalaurence.com
Cześć! Jestem Kama, z wykształcenia i zamiłowania psycholog, na co dzień piszę bloga i dogadzam moim kotom. Dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, by pomóc Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z otoczeniem. Pokazuję też, jak prowadzić fajniejsze życie i odnaleźć się w codzienności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Cześć! Jestem Kama, z wykształcenia i zamiłowania psycholog, na co dzień piszę bloga i dogadzam moim kotom. Dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, by pomóc Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z otoczeniem. Pokazuję też, jak prowadzić fajniejsze życie i odnaleźć się w codzienności.

Dołącz do obserwujących!

Instagram

kamilalaurence.com

Tworzę to miejsce, by pomóc Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z otoczeniem. Pokazuję, jak żyć fajniej i wspieram w budowaniu szczęśliwszego życia! ♥

Piszę o psychologii z praktycznego punktu widzenia, choć znajdziesz tu także dużo lifestyle'u, zdrowia, kotów i wszystkiego, co jest mi bliskie.

Dołącz do obserwujących!

1,337FaniLubię
708ObserwującyObserwuj

© Copyright – Kamila Laurence