Trzy lifehacki, które zmienią Twoje życie na lepsze

on

Jestem osobą dość energiczną i ciekawą świata. Lubię to, co nowe i entuzjastycznie podchodzę do najróżniejszych zmian w życiu, dlatego często próbuję nowych rzeczy. Nie inaczej jest w przypadku rozmaitych postanowień, które mają zmienić moje życie na lepsze – pomóc mi bardziej zapanować nad codziennością, żyć zdrowiej i czuć się lepiej w swojej skórze.

Genialne oczywistości?

O tym, jak skutecznie wprowadzać nawyki i zmniejszyć szansę na odstępstwa od rutyny lub całkowite ich porzucenie (co, przyznaję, bywa moją piętą Achillesową), będę pisać w niedalekiej przyszłości. Dziś chciałam podzielić się z Wami trzema zupełnie banalnymi i prostymi nawykami (być może zakrawającymi wręcz o truizmy, ale genialne w swej oczywistości), które w ostatnim czasie z powodzeniem wdrożyłam do swojego życia i już odczuwam ogromne korzyści z tych zmian. Bez dalszych wstępów, oto one!

1. Chodzenie spać wcześnie.

Około trzech miesięcy temu podjęłam trudną (jak mi się wtedy wydawało) decyzję, że będę chodzić spać znacznie wcześniej niż dotychczas. Mierzyłam się wtedy z ciągłym zmęczeniem i niechcemisizmem, chodziłam jak zombie 24/7, niezależnie od pory dnia czy tygodnia. Doszło do tego, że oglądając z facetem serial na Netflixie, mieliśmy niepisany konkurs, kto zaśnie szybciej (chyba wygrałam, bo zdarzyło mi się nie dotrwać do czołówki). Padł więc werdykt: chodzimy spać wcześniej. Pomimo początkowego szoku dla organizmu, gdy przytulałam poduszkę już o 21, dość szybko udało mi się zaadaptować do nowego trybu i przyznaję, że często tuptałam nóżkami z podniecenia na myśl, że znowu się wyśpię. Jakie były efekty? Poranne pobudki przestały kojarzyć mi się traumatycznie, a w dzień nie doświadczałam już tak silnych spadków energii.

Zdałam sobie sprawę, że wieczorny czas spędzany na kanapie i tak był w zasadzie bezproduktywny (umówmy się, drzemka przy serialu nie należy do rozrywkowego Top 10). Co więcej, by zdążyć do pory snu, bardziej przyłożyłam się do organizacji swojej codzienności, a w efekcie zaczęłam wyrabiać się ze wszystkimi obowiązkami!

Podsumowując: polecam mocno, nawet w formie eksperymentu! Czuję się znacznie lepiej, mam więcej energii, jestem bardziej efektywna. Uporządkowałam też swój rytm dnia, co skutkuje lepszym zorganizowaniem.

PS wkręciłam się także w monitorowanie snu – ja używam do tego aplikacji FitBita (wkrótce napiszę kilka słów o opasce FitBit Versa 2 – szalenie praktyczny gadżet!), ale z powodzeniem sprawdzi się także SleepCycle lub inna tego typu aplikacja, która pokazuje nam, jak śpimy – często bowiem okazuje się, że to nie ilość, a jakość snu jest niezadowalająca, przez co chodzimy notorycznie zmęczeni. Dla mnie to bardzo cenne informacje!

2. Planowanie.

O kwestię uporządkowania swojej codzienności zahaczyłam już w poprzednim punkcie. No bo jeśli zwykle kończę swoje zadania około północy, a teraz zamierzam spać już o 21, to coś się musi zmienić 😉 I się zmieniło. Zaczęłam planować swoje zadania i cele, począwszy od drobnych, codziennych sprawunków, po bardziej dalekosiężne plany. 

Przed wprowadzeniem nawyku planowania cierpiałam na notoryczny brak wolnego czasu. Myślałam, że planując, pozbawiam się spontaniczności, jednak to właśnie wtedy nie mogłam pozwolić sobie na prawdziwą spontaniczność. Był tylko jeden wielki chaos. Wprowadzając tę zmianę, odzyskałam mnóstwo czasu – gdy musiałam wszystkie swoje obowiązki wykonać w krótszym czasie, po prostu je wykonywałam, dbając o lepszą organizację czasu. Dzięki temu znalazłam bonusową chwilę tylko dla siebie lub do spędzenia z bliskimi, co jest dla mnie solidnym argumentem, że było warto.

Nie ma tu jedynej słusznej metody, ani narzędzia, które jest uniwersalne i sprawdzi się w każdym przypadku. Grunt, by każde zadanie lub cel zapisać, możliwie mocno je doprecyzować (by uniknąć później zastanawiania się, od czego by tu zacząć, lub, co gorsza, o co nam pierwotnie chodziło) i wyznaczyć termin realizacji (zadania bez terminu to te, których prawdopodobnie nie wykonasz nigdy).

Protip: nie planuj zbyt dużo, zbyt ciasno. Przy każdym zadaniu, każdej pozycji w aplikacji lub notatniku, zarezerwuj sobie pewien margines czasu – życia nie da się przewidzieć i zaplanować w stu procentach, unikaj więc sytuacji, w których niewielka obsuwka w czasie spowoduje załamanie całego planu dnia. 

Protip 2: by ułatwić sobie planowanie, skorzystaj z dedykowanych do tego narzędzi. Jeśli skłaniasz się ku tradycji, może być to papierowy planer (Pani Swojego Czasu ma obłędne!), choć ja preferuję aplikacje, do których mogę mieć dostęp w każdej chwili, z poziomu telefonu lub komputera. Całkiem zaprzyjaźniłam się z Trello (darmowe, choć dość skomplikowane narzędzie, oferujące szereg opcji pozwalających na planowanie projektów), ale moim ostatnim odkryciem jest Nozbe, które jest banalnie proste, przejrzyste i świetnie spełnia swoją funkcję. Niestety, jest to aplikacja płatna, ale oferuje wersję próbną, warto więc przetestować na własnej skórze przed podjęciem decyzji o zakupie subskrypcji.

3. Zapisywanie wydatków.

Naprawdę, nie miałam zielonego pojęcia ile wydawałam pieniędzy, dopóki brutalnie nie wytknęła mi tego aplikacja do rejestrowania wydatków. Dziwnym trafem, nieważne ile zarabiałam, zawsze moje wydatki pochłaniały lwią część mojego wynagrodzenia (coby nie powiedzieć, że często całość). I nie, nic fajnego sobie za te pieniądze nie kupowałam – konsumowało je proste, codzienne życie (i moja niechęć do komunikacji miejskiej; Uber, może jakaś współpraca? ;)). W związku ze sporymi kosztami życia, zawsze, gdy chciałam kupić coś dla siebie, czułam ukłucie poczucia winy. Pewnego dnia powiedziałam: dość! Pobrałam na telefon aplikację Monefy (choć nie polecam jej jakość szczególnie – jest darmowa i spełnia swoją funkcję, ale wielu opcji w ogóle nie wykorzystuję i uważam je za niefunkcjonalne). 

Przyznaję, zapisywanie każdego, nawet najdrobniejszego wydatku było wrzodem na tyłku, a pamiętanie o tym, by go zapisać, było chyba jeszcze większym. Jednak zestawienie, które aplikacja pokazała mi na koniec miesiąca sumiennego zapisywania kosztów, wprowadziło mnie w lekkie osłupienie. Zobaczyłam, ile pieniędzy przeznaczam na konkretne rzeczy, co z kolei pomogło mi zaplanować (bardziej realnie, niż w sytuacji, gdy pominiemy etap badania kosztów rzeczy) domowy budżet na kolejny miesiąc. I mogę uwzględnić w nim bez żalu te rzeczy, których wcześniej odmawiałam sobie, bo nie wiedziałam, ile tak naprawdę mam pieniędzy! Przyznaję, że jeszcze mam w tym obszarze mnóstwo nauki i zaległości do nadrobienia, ale zmierzam w dobrym kierunku 🙂

Protip: w kwestii ogarniania finansów niezawodny jest Michał Szafrański – polecam zajrzeć na jego bloga, przeczytać książkę lub posłuchać podcastów, bo nawet osoby tak finansooporne jak ja mogą wyciągnąć z nich dużo wartościowej wiedzy.

Mała zmiana, wielki efekt

Powyższe nawyki mogą wydawać się bardzo oczywiste. Dla niektórych pewnie będą to truizmy, a nazywanie ich lifehackami może brzmieć nieco na wyrost, ale właśnie w tej prostocie jest metoda. Jeśli już robisz te rzeczy, możesz spokojnie poczekać na kolejny wpis. Jeśli jednak jesteś mną sprzed kilku miesięcy, być może ta lista będzie dla Ciebie tym impulsem, by wprowadzić drobne nawyki, które mogą zmienić Twoje życie na lepsze? Spróbuj i daj znać, czy Tobie też pomogły!

A Wy? Jakie lifehacki sprawdzają się u Was? Czekam na więcej inspiracji! 🙂

1,337FaniLubię
730ObserwującyObserwuj
Kamila Laurencehttps://kamilalaurence.com
Cześć! Jestem Kama, z wykształcenia i zamiłowania psycholog, na co dzień piszę bloga i dogadzam moim kotom. Dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, by pomóc Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z otoczeniem. Pokazuję też, jak prowadzić fajniejsze życie i odnaleźć się w codzienności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Cześć! Jestem Kama, z wykształcenia i zamiłowania psycholog, na co dzień piszę bloga i dogadzam moim kotom. Dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, by pomóc Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z otoczeniem. Pokazuję też, jak prowadzić fajniejsze życie i odnaleźć się w codzienności.

Dołącz do obserwujących!

Instagram

kamilalaurence.com

Tworzę to miejsce, by pomóc Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z otoczeniem. Pokazuję, jak żyć fajniej i wspieram w budowaniu szczęśliwszego życia! ♥

Piszę o psychologii z praktycznego punktu widzenia, choć znajdziesz tu także dużo lifestyle'u, zdrowia, kotów i wszystkiego, co jest mi bliskie.

Dołącz do obserwujących!

1,337FaniLubię
708ObserwującyObserwuj

© Copyright – Kamila Laurence